W dacie publikacji tego artykułu ustawa o fundacji rodzinnej czeka na podpis Prezydenta, co oznacza, że w projekcie nic się już nie zmieni. Dobry czas na wstępny komentarz. Według serwisu www.gov.pl dzięki fundacji rodzinnej ,,majątek firmy zostanie zatrzymany w jednych rękach, co przyczyni się do rozwoju przedsiębiorstwa i realizacji nowych inwestycji’’.

Nic bardziej mylnego, albowiem ,,zatrzymanie’’, jak sama nazwa wskazuje, w dłuższej perspektywie  raczej prowadzi do niedorozwoju przedsiębiorstwa, a nie do jego rozwoju. Historycznym przykładem niech będzie Bank Medyceuszy niegdyś, w piętnastowiecznej Europie, słynący niebywałymi innowacjami w rodzaju do dzisiaj w rachunkowości obowiązującej zasady podwójnego zapisu na kontach księgowych. Lecz czas mecenatu i świetności szybko minął. Górę wzięły nepotyzm, intrygi, niedorzeczne wizje, polityczne halucynacje, szmira, kicz i tandeta. Aż wreszcie nastał koniec.

A zatem w fundacji rodzinnej nie o to chodzi, aby przedsiębiorstwo ,,zatrzymać’’. Fundacja rodzinna po to w Europie została wymyślona, aby chronić rodzinny majątek przed roztrwonieniem przez nieroztropnych sukcesorów. Idea fundacji rodzinnej jest taka, że majątek zgromadzony przez nestora (fundatora) ma rozwijać jego potomność, a nie służyć zaspokajaniu tej potomności zachcianek. I taki też jest społeczny pożytek fundacji rodzinnej, bo jeśli człowiek ma się rozwijać, to musi być niezależny. A nie jest niezaleny, jeśli nie ma majątku. Człowiek bez majątku w najlepszym razie poluje na granty. Praktyka pokazuje, że człowiek polujący na granty jest w stanie wiele uczynić i jeszcze więcej poświęcić, aby tylko przypodobać się dawcom grantów.

 

Dlatego fundacja rodzinna (ale doborze zaprojektowana, powtórzmy raz jeszcze, dobrze zaprojektowana) to społeczny, a może i nawet cywilizacyjny przełom, dalej idący niż tysiąc koreańskich czołgów. Dzięki fundacji rodzinnej w dłuższej perspektywie mamy szansę stworzyć to,  czego namacalnie mamy deficyt. Elitę.

Natomiast od ,, zatrzymania’’ przedsiębiorstwa ,,w jednych’’ rękach jest co innego. Nie fundacja, lecz holding. Bo holding to zarazem fuzje i przejęcia, czyli M&A, jak się przyjęło pisać innymi słowy, czyli po angielsku. Dzięki M&A (fuzje i przejęcia, pisząc po polsku) majątek co prawda przechodzi ,,z rąk do rąk’’, ale w danym momencie dziejowym zawsze są to ,,jedne ręce’’. Z przedsiębiorstwami jest jak z przyrostem naturalnym w dużych miastach. Im większe miasto, tym przyrost bardziej ujemny. Dlatego w dużym mieście potrzebny jest dopływ, stały dopływ ludzi nie z tego miasta. Swego rodzaju M&A w miejskich realiach. Z przedsiębiorstwem jest podobnie. Jeśli ma się rozwijać, to kapitał musi pochodzić z zewnątrz.

Lecz fundacja rodzinna i holding nie wykluczają się wzajemnie. Przeciwnie, stanowią wzajemne uzupełnienie. Nie ma żadnego powodu aby fundacja rodzinna uporczywie trwała w strukturach stworzonych przez nestora (fundatora). Jeśli nadarza się okazja aby za więcej niż dobrą cenę sprzedać jego dorobek, trzeba to uczynić. I dopiero tak spieniężony majątek powinien zostać w rękach fundacji rodzinnej. W zgodzie ze społeczno-gospodarczym przeznaczeniem tego rodzaju fundacji. 

© BKS partners.pl

Informacje

BKS Kancelaria Radców Prawnych i Doradców Podatkowych
Bytof Kopyciński Szudek Spółka partnerska

+48 510 878 460

office@bkspartners.pl
www.bkspartners.pl

Plac Konesera 3,
03-736 Warszawa

Godziny pracy

 Poniedziałek  9:00 - 17:00
 Wtorek  9:00 - 17:00
 Środa  9:00 - 17:00
 Czwartek  9:00 - 17:00
 Piątek  9:00 - 17:00
 Sobota  zamknięte
 Niedziela  zamknięte

Newsletter