W trakcie bieżącej obsługi prawnej spraw naszych klientów nieraz mamy do czynienia z transakcjami, w których ta sama osoba występuje w charakterze jednej ze stron czynności prawnej i jednocześnie jako pełnomocnik drugiej strony tej czynności. Taka sytuacja może niejednokrotnie przytrafić się w praktyce obrotu gospodarczego, w szczególności podczas dokonywania transakcji zbycia udziałów, w której dana osoba z jednej strony reprezentuje stronę zbywającą, a z drugiej sama nabywa udziały w spółce. To z kolei rodzi pytanie o dopuszczalność zawarcia umowy ,,z samym sobą”.
Zastrzegamy w tym miejscu, że z prawnego punktu widzenia umowy ,, z samym sobą’’ nie istnieją, ale nie wszyscy, zwłaszcza w urzędach skarbowych, wiedzą co to fikcja prawna. Dlatego dostatecznie nieobeznanym z teorią prawa wyjaśniamy, że pod pojęciem umowy ,,z samym sobą’’ rozumiemy umowę, w której ta sama osoba reprezentuje dwie strony umowy
Zasadniczo pełnomocnik nie może być drugą stroną czynności prawnych. Zasada ta doznaje jednak ograniczeń kodeksowych (kodeks cywilny mamy na myśli), bowiem w pewnych układach dopuszczalne jest zawieranie przez piastuna osoby prawnej umowy „z samym sobą”. Zakaz dokonywania czynności samemu ze sobą nie obejmuje jednak sytuacji, w których zgoda na jej podjęcie została wyrażona w treści pełnomocnictwa lub ze względu na treść czynności prawnej wyłączona jest możliwość naruszenia interesów mocodawcy.
Odnosząc się do drugiej ze wskazanych przesłanek, wskazać trzeba, że pojęcie ,,interesu mocodawcy” należy interpretować szeroko, a więc nie tylko w kategoriach interesu prawnego, ale także interesu ekonomicznego, z uwzględnieniem wszelkich innych sytuacji, w których dana czynności prawna mogłaby wyrządzić mocodawcy szkodę lub narazić go na jakiekolwiek inne niedogodności czysto faktyczne. Brak naruszenia interesów mocodawcy uprawniający do dokonania czynności z samym sobą zachodzi wówczas, gdy z uwagi na treść oraz skutki zawieranej umowy wyłączona jest obiektywnie możliwość powstania kolizji między interesami mocodawcy a pełnomocnika.
Dla lepszego zobrazowania tej przesłanki powołamy się na konkretny przykład, a mianowicie umowę zbycia udziałów w spółce, w której stroną czynności występującą jednocześnie w charakterze nabywcy oraz przedstawiciela drugiej strony jest podmiot mający status beneficjenta rzeczywistego w spółce sprzedającej udziały. Z uwagi na posiadane uprawnienia beneficjent rzeczywisty sprawuje bezpośrednio lub pośrednio kontrolę nad spółką w imieniu której dokonywana jest transakcja zbycia udziałów, mając decydujący wpływ na jej działalność. Wejście w prawa beneficjenta rzeczywistego może w takim wypadku nastąpić na podstawie umowy trustu powierniczego, która tworzy szczególnego rodzaju stosunek obligacyjny, na podstawie którego spółka dokonuje przeniesienia udziałów na rzecz trusta (beneficjenta rzeczywistego) w celu sprawowania nad osobistego zarządu z korzyścią dla spółki. Wskazane powiązania osobowe i kapitałowe nie sprzeciwiają się w takim wypadku zawarciu umowy zbycia udziałów, a interesy mocodawcy nie są narażone na nielojalność, czy inne szczególnego rodzaju naruszenie.
W praktyce aby nie narazić się na zarzut nieważności umowa zawartej ,,z samym sobą” warto zadbać o detale, na przykład, aby już w preambule umowy zawrzeć odpowiednie postanowienia uzasadniające w sposób należyty, dlaczego interes spółki jako mocodawcy nie zostanie naruszony przez jej zawarcie.
© Zespół BKS